Nasz postulat

Jawny rejestr wynagrodzeń ze środków publicznych

Postulujemy utworzenie państwowego, jawnego rejestru łącznych wynagrodzeń wypłacanych lekarzom ze środków publicznych — zsumowanych po jednym identyfikatorze zawodowym. Jawność publicznych pieniędzy to standard, nie atak.

Dziś nie da się nawet policzyć, ile łącznie z publicznych pieniędzy trafia do jednego lekarza — bo taki rejestr nie istnieje. Tę lukę chcemy zamknąć. Nie chodzi o to, ile zarabia lekarz, lecz o to, że nikt tego nie wie.

Państwo przyznało nam rację — ale zatrzymało się w pół drogi. W czerwcu 2026 r. parlament uchwalił ustawę pozwalającą państwowej agencji (AOTMiT) zbierać dane o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, powiązane z numerem PESEL lub PWZ (Sejm: 253 za, 0 przeciw; Senat bez poprawek; ustawa czeka na podpis prezydenta). To potwierdza samą premisę tej strony — dziś nikt nie widzi łącznych wypłat jednej osoby. Jest jednak zasadnicza różnica: te dane mają trafiać wyłącznie do wewnętrznych analiz agencji, nie do publicznej wiadomości. My postulujemy odwrotność — rejestr jawny, po numerze PWZ, dostępny każdemu obywatelowi.

Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej (przegłosowana bez głosu sprzeciwu) — Rzeczpospolita, gov.pl. Dane AOTMiT są niejawne (służą analizom, nie publikacji per osoba).

Ten postulat możesz zmienić w formalne żądanie#

Wyślij petycję o jawny rejestr — w swoim imieniu, w minutę. Urząd ma prawny obowiązek ją rozpatrzyć i odpowiedzieć. Gotowa treść już czeka.

Wyślij petycję →

Na czym polega postulat#

Każda złotówka z NFZ jest pieniądzem publicznym. Postulujemy jeden, jawny, ogólnodostępny rejestr, w którym dla każdego lekarza — po numerze prawa wykonywania zawodu — widać łączną kwotę otrzymaną ze środków publicznych w danym roku, zsumowaną ze wszystkich placówek i form rozliczenia. Konkretnie rejestr pokazywałby przy danym PWZ:

  • łączną roczną kwotę brutto wypłaconą ze środków publicznych (NFZ);
  • rozbicie tej kwoty: podmiot wypłacający, forma współpracy (etat / kontrakt / umowa cywilnoprawna), tytuł wypłaty (świadczenia, dyżur, gotowość, funkcja) oraz — o ile jest ewidencjonowany — wymiar godzin;
  • publikację jako otwarte dane: wyszukiwanie po numerze PWZ i po podmiocie, całość do pobrania.

Dokładne brzmienie żądania znajdziesz w treści petycji.

Co jest jawne, a co pozostaje chronione#

Granica jest prosta: jawne jest to, co opłaca podatnik; prywatne zostaje prywatne. To rozróżnienie jest dla nas warunkiem brzegowym, nie dodatkiem.

Jawne — bo to pieniądz publiczny#

  • łączna kwota ze środków publicznych (NFZ),
  • liczba placówek i umów,
  • forma rozliczenia i wymiar godzin,
  • imię, nazwisko i numer PWZ — już dziś jawne w publicznym rejestrze lekarzy.

Chronione — bo to sfera prywatna#

  • PESEL, adres, dane kontaktowe,
  • dochód z czysto prywatnej praktyki (nieopłacanej z NFZ),
  • majątek osobisty i dane rodziny,
  • jakiekolwiek dane medyczne czy dane pacjentów.

Dlaczego po numerze PWZ, a nie PESEL#

Rejestr proponujemy oprzeć o numer prawa wykonywania zawodu (PWZ) — publiczny identyfikator zawodowy lekarza — a nie o numer PESEL, który jest daną wrażliwą chronioną przez RODO. PWZ jest dziś jawny w publicznym rejestrze lekarzy, więc nadaje się do wiązania danych o środkach publicznych bez ujawniania danych prywatnych. To celowa decyzja: chcemy jawności wydatków, nie inwigilacji ludzi.

Rząd idzie w tę stronę — ale połowicznie. Uchwalona ustawa (czeka na podpis prezydenta) pozwoli agencji AOTMiT zliczać wynagrodzenia po numerze PESEL lub PWZ, tyle że dane mają trafić do agencji, nie do obywateli — do niejawnej taryfikacji, a nie do jawnego rejestru. Eksperci wskazują dodatkowo dwie luki: spółdzielnie lekarskie i teleradiologię (podwykonawca będący osobą prawną), przez które płaca konkretnej osoby znów staje się niewidoczna — a zrzeszanie się „może stać się metodą ucieczki” przed widocznością zarobków. To dokładnie dlatego proponujemy rejestr publiczny i po numerze PWZ, obejmujący także umowy z podmiotami (Rzeczpospolita, Co w Zdrowiu).

Co mówią dane — dlaczego to konieczne#

Postulat nie wynika z przeczucia, lecz z luk, które same dane czynią widocznymi:

  • Nikt nie zna pełnej kwoty. AOTMiT przyznaje, że widzi wynagrodzenia tylko „na poziomie jednej placówki”; po zsumowaniu kontraktów odsetek lekarzy z dochodem ponad 100 tys. zł/mies. rośnie z 1,2% do 5–10% (Rzeczpospolita).
  • Rekordy idą w setki tysięcy. Najwyższy ujawniony kontrakt to 316 079 zł miesięcznie (1,26 mln zł w cztery miesiące) — w regionie, którego szpitale mają 1,4 mld zł długu (Menedżer Zdrowia).
  • Konstrukcja sprzyja kumulacji. Ok. 73% specjalistów rozlicza się na kontraktach (B2B), które łatwo łączyć w wielu placówkach naraz (Gazeta Prawna).
  • Więcej pieniędzy ≠ krótsze kolejki. Budżet NFZ wzrósł ze 144 do ~220 mld zł, a do specjalisty wciąż czeka się średnio 4,2 miesiąca; budżet i tak się nie spina (luka ~21 mld zł w 2027 r.) (Rzeczpospolita, Barometr WHC).
  • Publicznych rejestrów łącznych wynagrodzeń: zero. Dane o wypłatach istnieją w NFZ, ale nie są łączone po lekarzu ani publikowane.
  • Robią to już inni — ręcznie, po omacku. Niezależna analiza 160 oświadczeń majątkowych radnych-lekarzy wykazała medianę dochodu 285 tys. zł (ok. 3× mediana krajowa), a u rekordzisty 4,9 mln zł rocznie — przy czym tylko 43% badanych pracowało na etacie w placówce publicznej. Autor musiał zrekonstruować to z rozproszonych dokumentów i sam postuluje publiczną bazę danych — ten sam rejestr, o który wnioskujemy. Dowód, że jest potrzebny i że robienie tego po omacku się nie skaluje (Co w Zdrowiu).
  • Poparcie społeczne stoi po stronie jawności. W reprezentatywnym sondażu UCE Research dla Onetu (1023 dorosłych, 21–22 VI 2026) jawność wszystkich kontraktów lekarskich finansowanych ze środków publicznych okazała się rozwiązaniem najczęściej wskazywanym — 21,9%, przed zakazem prywatnej praktyki (17,3%) i limitami wynagrodzeń (14,3%) (Onet).
  • Wnętrze systemu proponuje to samo. prof. Urszula Demkow — lekarz i była wiceminister zdrowia — porządkując sześć typów kontraktów lekarskich, jako lekarstwo wskazuje m.in. centralną ewidencję czasu pracy i jawne benchmarki stawek; bez nich, jak pisze, „łatwo powstają kominy płacowe, których nikt nie potrafi racjonalnie uzasadnić”. To de facto ten sam rejestr — postulowany z pozycji insidera systemu (Klub Jagielloński).

Jak to mogłoby działać#

Postulat nie wymaga zbierania nowych danych prywatnych — wymaga połączenia i opublikowania w formie zagregowanej tego, co państwo już ma.

  • Dane już istnieją. NFZ wypłaca środki i zna każdą kwotę, a numer PWZ jest jawny. Brakuje jednego kroku: zsumowania wypłat po PWZ i udostępnienia wyniku.
  • Jest podstawa ustrojowa. Sama Konstytucja (art. 68 ust. 2) stanowi, że władze publiczne zapewniają opiekę zdrowotną „ze środków publicznych” — a jawność pieniądza publicznego jest w Polsce standardem: jawne są już wynagrodzenia w administracji publicznej oraz oświadczenia majątkowe osób pełniących funkcje publiczne. Pieniądze ze składki zdrowotnej nie powinny być wyjątkiem.
  • Są wzorce zagraniczne. W Norwegii listy podatkowe są dostępne online od 2001 r. (tradycja sięga połowy XIX w.); wgląd w dochody obywateli mają też Szwecja, Finlandia i Islandia (Money.pl). Jawność jest wykonalna i bywa standardem.
  • Naturalny gospodarz. Rejestr mógłby prowadzić NFZ lub Ministerstwo Zdrowia, a nadzór nad nim — niezależny organ kontroli wydatków publicznych.

Czego NIE postulujemy. Nie chcemy publikować danych prywatnych, adresów, majątku ani numeru PESEL. Nie ujawniamy dochodu z czysto prywatnej praktyki. Nie nawołujemy do napiętnowania konkretnych osób — opisujemy mechanizmy, nie nazwiska. Na jawności uczciwi lekarze zyskują: przestają być wrzucani do jednego worka z nadużyciami mniejszości.

Co zmieniłby rejestr#

  • Umożliwiłby kontrolę łącznych wypłat ze środków publicznych — dziś niemożliwą.
  • Ujawniłby skalę wieloetatowości i ewentualne nadużycia (np. równoległe „gotowości”).
  • Pozwoliłby powiązać wydatki z dostępnością — sprawdzić, czy rosnące pieniądze skracają kolejki.
  • Chroniłby uczciwych lekarzy przed zbiorowym podejrzeniem.

Najczęstszy zarzut: „A co z RODO?”#

Środowisko lekarskie w sporze o jawność najczęściej powołuje się na RODO i ochronę danych osobowych. To jednak nieporozumienie: RODO nie jest zakazem przetwarzania danych — to zbiór zasad określających, kiedy i na jakiej podstawie wolno je przetwarzać. Przewiduje wprost wyjątki wynikające z celu i podstawy prawnej.

Czy do publikacji potrzebna jest zgoda lekarza?

Nie. Zgoda to tylko jedna z sześciu podstaw przetwarzania. RODO dopuszcza przetwarzanie także wtedy, gdy jest ono niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego (art. 6 ust. 1 lit. c) lub do wykonania zadania w interesie publicznym (art. 6 ust. 1 lit. e). Jeśli ustawa nakaże publikować wydatki publicznej składki zdrowotnej — podstawa prawna jest spełniona i zgoda nie jest potrzebna.

Przecież to dane osobowe lekarza — RODO ich broni?

RODO samo godzi ochronę danych z jawnością dokumentów urzędowych. Art. 86 RODO wprost stanowi, że dane osobowe zawarte w dokumentach urzędowych mogą zostać ujawnione zgodnie z prawem krajowym, by pogodzić dostęp do informacji publicznej z ochroną danych. Jawność wydatku publicznego jest właśnie takim uzasadnionym celem.

Analogia — rachunek za prąd. Nie możemy zakwestionować rachunku za prąd tylko dlatego, że zawiera nasze dane osobowe (imię, adres, numer licznika). Obecność danych osobowych nie unieważnia dokumentu ani nie blokuje jego zgodnego z prawem użycia — liczy się cel i podstawa prawna. Tak samo informacja o kwocie wypłaconej ze środków publicznych może być jawna, gdy służy kontroli tych środków.

Czy takie rejestry w ogóle są zgodne z prawem?

Tak — i już działają mimo RODO. Jawne są m.in. wynagrodzenia w administracji publicznej, oświadczenia majątkowe osób pełniących funkcje publiczne, publiczny rejestr lekarzy (z imieniem, nazwiskiem i numerem PWZ) czy rejestry przedsiębiorców (KRS, CEIDG) z nazwiskami. RODO żadnego z nich nie zablokowało, bo każdy ma podstawę prawną i jasny cel. Pieniądze ze składki zdrowotnej nie powinny być wyjątkiem.

A dane wrażliwe — PESEL, adres, majątek?

Ich nie ruszamy. Rejestr proponujemy oprzeć o numer PWZ (już jawny), a nie PESEL — zgodnie z zasadą minimalizacji danych (art. 5 ust. 1 lit. c RODO). Publikujemy tylko to, co konieczne do kontroli wydatku publicznego; sfera prywatna zostaje chroniona.

Podstawa prawna — Rozporządzenie 2016/679 (RODO), art. 5, 6 i 86 (tekst RODO, EUR-Lex); jawność wydatków publicznych — ustawa o dostępie do informacji publicznej.

Wszystkie liczby na tej stronie pochodzą z ogólnodostępnych źródeł — zob. dane, mechanizmy i bazę artykułów.

Poza rejestrem

Szerszy program — czego jeszcze chcemy#

Jawny rejestr to rdzeń. Wokół niego układa się szerszy program w trzech logikach: jawność pieniędzy i czasu, więcej lekarza realnie przy pacjencie oraz koniec renty z niedoboru i sędziowania we własnej sprawie. Każdy punkt opieramy o dane z tego serwisu.

Jawność#

  • Krajowa ewidencja czasu pracy. Rejestr godzin jednego lekarza we wszystkich placówkach — jak tachograf u kierowców. To nie kwestia pieniędzy, lecz bezpieczeństwa pacjenta: dziś nikt nie widzi, że ktoś wykazuje ~3 976 godzin rocznie (fizycznie niewykonalne). → wieloetatowość

Więcej lekarza przy pacjencie#

  • Więcej lekarzy — tam, gdzie realnie brakuje. Nie hurtowo „więcej miejsc”, lecz obsadzanie deficytowych dziedzin i regionów: finansowane rezydentury tam, gdzie dziś 2/3 miejsc stoi pustych, i zachęty do pracy w publicznych, powiatowych placówkach. → lejek kształcenia
  • Szybsza, ale rzetelna ścieżka dla lekarzy spoza UE. Dla wieloletnich, zweryfikowanych specjalistów — przyspieszona nostryfikacja i okres pod nadzorem; dla pozostałych — realna, przejrzysta droga do uprawnień (egzamin, staż), nie mur. Jakość i bezpieczeństwo pacjenta pozostają warunkiem — ale reglamentacja nie powinna marnować gotowych rąk. → dlaczego brakuje lekarzy
  • Koniec ucieczki od leczenia do „urody”. Lekarz ma leczyć, nie malować. Przejście specjalisty z publicznego leczenia do prywatnej estetyki (botoks, wypełniacze, depilacja laserowa, makijaż permanentny, modelowanie sylwetki, „wellness”) to mniej rąk przy pacjencie — bo tam zarabia wielokrotnie więcej. Chcemy zniechęcać do tej ucieczki, nie oddawać lekarzom monopolu na urodę. (Świadomie przeciw obecnemu kierunkowi MZ, który te zabiegi lekarzom rezerwuje.)
  • Odpracowanie sfinansowanej specjalizacji. Skoro państwo opłaciło rezydenturę — lekarz odpracowuje określony czas w publicznym systemie albo szkoli następnych. Precedens już istnieje: ustawowy „bon patriotyczny” za zobowiązanie do 2 lat pracy w placówce z kontraktem NFZ. → pensje rezydentów

Renta i nadzór#

  • Rozdzielenie prywatnego i publicznego. Konstytucja (art. 68 ust. 2) gwarantuje równy dostęp do świadczeń niezależnie od sytuacji materialnej. Odsyłanie pacjenta z kolejki NFZ do własnego prywatnego gabinetu i „magiczne terminy” po płatnej wizycie działają wprost przeciw tej gwarancji — koniec z zarabianiem dwa razy na tym samym pacjencie i tej samej dobie. → dyżury i gotowość
  • Rozdzielić sąd nad lekarzem od obrony lekarza. Odpowiedzialność zawodowa i ochrona pacjenta nie powinny leżeć w rękach samorządu, którego ustawowym celem jest obrona interesu zawodu (sędzia we własnej sprawie). Postulujemy rozdzielenie tych funkcji i silnego, ustawowego rzecznika/„izby” pacjenta — realnego odpowiednika NIL po jego stronie. → rola samorządu
  • Limit — dopiero po jawności. Najpierw jawny rejestr. Twardy limit tylko jako narzędzie na skrajne przypadki i tylko wobec łącznej kwoty ze środków publicznych na jeden PWZ — nigdy wobec prywatnego dochodu. Nie chodzi o to, ile lekarz zarabia, lecz o kontrolę pieniędzy publicznych.

To nie jest program antylekarski. Uczciwi lekarze na nim zyskują: krótsze kolejki, koniec wrzucania wszystkich do jednego worka i jasne zasady. Ostrze kierujemy w nieprzejrzystość i niedobór, nie w zawód ani w ludzi.