Analizy · COVID-19
COVID-19: miliardy publicznych pieniędzy, których nikt nie rozliczył
Ostatnia aktualizacja:
Pandemia przyniosła jeden z największych — i najbardziej chaotycznych — zastrzyków publicznego pieniądza do ochrony zdrowia w tym stuleciu. Przez Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 wydano w latach 2020–2022 blisko 190 mld zł, a personelowi medycznemu wypłacono prawie 9 mld zł „dodatków covidowych". Kontrola NIK pokazała rzecz, która jest sednem tej strony: te pieniądze płynęły bez jawnych procedur i bez kontroli — a państwo do dziś nie zsumowało, komu i za co je wypłaciło.
To nie jest tekst o szczepionkach, sensowności obostrzeń ani o medycynie pandemii. Nie oceniamy decyzji klinicznych i nie powtarzamy teorii spiskowych. Zajmujemy się wyłącznie pieniądzem publicznym: ile go wydano, przez jaki kanał i czy ktokolwiek to rozliczył. Wszystkie liczby pochodzą z NIK, GUS i NFZ. Personel medyczny w pandemii pracował w skrajnych warunkach i dodatek mu się należał — zarzut nie idzie w medyków, lecz w państwo, które rozdawało miliardy bez nadzoru.
Skala — o jakim pieniądzu mówimy#
Fundusz (190 mld zł; 92,7/48,7/43,2 mld w kolejnych latach) — NIK. Dodatki (prawie 9 mld zł, bez kontroli) — NIK. Gotowość vs leczenie (~7 mld zł wobec <5 mld) — NIK.
1. Ile realnie dosypano — makro#
Zacznijmy od kontekstu, bo bez niego liczby wiszą w próżni. Według Narodowego Rachunku Zdrowia (GUS) bieżące wydatki na ochronę zdrowia ogółem rosły tak: 147,8 mld zł w 2019 r. (6,4% PKB), 151,9 mld zł w 2020 r. (6,5% PKB) i 172,9 mld zł w 2021 r. (6,6% PKB). Sam skok 2020→2021 to +21 mld zł, czyli +13,8% — w dużej części pieniądz covidowy. Wydatki publiczne (bieżące) sięgnęły w 2021 r. 125,5 mld zł, o 15,7 mld więcej niż rok wcześniej.
Ten wykres wygląda „naturalnie" — i to jest właśnie sedno. Skoro w pandemię poszły dodatkowe miliardy, dlaczego linia rośnie gładko, a nie strzela w górę? Trzy powody:
- Ogromna baza. Przy ~150 mld zł rocznie nawet kilkadziesiąt miliardów ekstra to kilkanaście procent, nie skok w dwójnasób.
- Rok 2020 był stłumiony. Odłożone zabiegi i lockdowny zbiły wzrost — covidowy pieniądz częściowo tylko zastąpił to, czego nie wydano na planowe leczenie. Stąd wystrzał dopiero w 2021.
- Najważniejsze: większość kryzysowego pieniądza szła obok — poza budżetem. Nie przez rachunek zdrowia, lecz przez Fundusz Przeciwdziałania COVID-19, w części na cele niezdrowotne. Dlatego w tej linii go nie widać — pokazujemy go osobno niżej.
Licząc metodą ustawową Ministerstwa Zdrowia („na drodze do 6% PKB"), nakłady publiczne w 2021 r. wykonano na 141,3 mld zł — przy planie 120,5 mld. Różnicę zrobił jeden strumień: 23,7 mld zł z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 przekazane do NFZ. To dzięki niemu nakłady były o ok. 25 mld zł (21,5%) wyższe niż w 2020 r. Innymi słowy: pandemia to nie był rok cięć w zdrowiu — to był rok bezprecedensowego dosypywania.
Wydatki NRZ 2019–2021 (147,8 / 151,9 / 172,9 mld; publiczne 125,5 mld w 2021; metoda art. 131c: 141,3 mld wobec planu 120,5 mld, w tym 23,7 mld z Funduszu COVID) — GUS, „Wydatki na ochronę zdrowia 2019–2021" (PDF). Lata 2022–2023 (196,2 i 243,8 mld; 7,1% PKB w 2023) — GUS, „Wydatki na ochronę zdrowia 2021–2023". Wzrosty r/r wyliczone z tych wartości. Uwaga: dane 2013–2021 to wyniki ostateczne (wartość 2021 = 172,9 mld jest identyczna w obu edycjach GUS), a 2022–2023 to szacunki wstępne, które kolejne edycje mogą nieznacznie skorygować.
2. Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 — pieniądz poza kontrolą#
Głównym kanałem był Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 ulokowany w BGK. NIK policzyła, że w latach 2020–2022 wydano z niego blisko 190 mld zł (92,7 mld w 2020, 48,7 mld w 2021 i 43,2 mld w 2022). Największym pojedynczym beneficjentem był Minister Zdrowia — 53,6 mld zł, czyli 29% całości Funduszu. W samym 2021 r. z Funduszu poszło m.in. 13 mld zł na świadczenia zdrowotne (w tym transport medyczny) i 2,5 mld zł na testy RT-PCR.
Stąd nieporozumienie o „setkach miliardów". ~190 mld zł to cały Fundusz na wszystko; do samego zdrowia dołożył ~54 mld zł w trzy lata — realne, ale nie „setki". Kluczowe jest jak: poza budżetem, bez jawnych procedur. Gładka linia wyżej i ten słupek obok to ta sama pandemia widziana z dwóch stron — oficjalne rachunki rosły spokojnie, bo prawdziwy kryzysowy pieniądz płynął kanałem, którego w nich nie widać.
Kluczowy — i najczęściej pomijany — fakt ustrojowy: Fundusz działał poza ustawą o finansach publicznych i poza kontrolą parlamentu. Jego faktycznym dysponentem stał się premier, a NIK oceniła gospodarowanie środkami jako „chaotyczne, nieefektywne i pozbawione jawnych, przejrzystych procedur". Fundusz stał się de facto narzędziem finansowania „praktycznie dowolnych zadań" — także takich, które z walką z pandemią miały niewiele wspólnego. To nie jest zarzut spiskowy — to ustalenie najwyższego organu kontroli państwa.
Kwoty i ocena Funduszu (190 mld zł; 53,6 mld dla MZ = 29%; poza ustawą o finansach publicznych; premier jako dysponent; „chaotycznie, bez przejrzystych procedur") — NIK, NIK — konferencja. Struktura wydatków 2021 (13 mld na świadczenia, 2,5 mld na testy) — Prawo.pl.
3. Dodatki covidowe — prawie 9 mld zł bez nadzoru#
Najbliżej naszego tematu leży dodatek covidowy — dopłata do wynagrodzenia dla personelu pracującego przy pacjentach z COVID-19. Zasady zmieniały się kilkukrotnie: początkowo 50–80% wynagrodzenia (maks. 10 tys. zł), a od 1 listopada 2020 r. podwojono je do 100% wynagrodzenia z umowy o pracę lub cywilnoprawnej, z limitem 15 tys. zł miesięcznie. Personel niemedyczny (salowe, rejestracja, sprzątanie) dostawał jednorazowo 5 tys. zł brutto — za co najmniej 21 dni pracy na oddziale covidowym między czerwcem a listopadem 2021 r. Całość finansował Fundusz COVID.
NFZ rozdysponował tą drogą ok. 8,5 mld zł (8,27 mld w comiesięcznych dodatkach medycznych i 223 mln w jednorazowych wypłatach niemedycznych). NIK, licząc szerzej (cztery rozporządzenia, maj 2020 – marzec 2022), mówi o „prawie 9 mld zł".
Rozbieżność 8,5 vs 9 mld zł nie jest błędem — to inny zakres czasowy i przedmiotowy obu wyliczeń. Podajemy oba, bo rzetelność wymaga pokazania, skąd bierze się różnica, a nie wybrania efektowniejszej liczby.
I tu pada najważniejsze zdanie całej kontroli: ani Minister Zdrowia, ani Prezes NFZ nie przeprowadzili kontroli prawidłowości wypłat — ani w centrali NFZ, ani w szpitalach. Prawie 9 miliardów złotych publicznego pieniądza znalazło się poza jakimkolwiek efektywnym nadzorem. NIK wprost stwierdziła, że część środków Funduszu „należy uznać za stracone".
Skutki braku kontroli są policzalne i konkretne:
- wypłaty ponad limit 15 tys. zł — tej samej osobie kilkukrotnie, łącznie nawet 41,5 tys. zł miesięcznie;
- pełne 15 tys. zł za zaledwie 30 minut pracy w kontakcie z pacjentem w skali miesiąca (NIK naliczyła 18 takich osób);
- do 31 osób personelu pobierających dodatek na jedno łóżko covidowe (23 osoby na jednego pacjenta);
- w 17 z 23 kontrolowanych podmiotów wysokość dodatku nie była powiązana ani z czasem pracy przy pacjentach covidowych, ani z liczbą świadczeń — dostawali go też ci, którzy mieli kontakt incydentalny.
Rekordziści#
Za liczbami zbiorczymi kryją się konkretne rekordy. Rozdzielamy tu dwie kategorie, bo mają różny ciężar dowodowy — ustalenia NIK (audyt) i relacje dziennikarskie (oparte na dokumentacji płacowej, do której dotarli reporterzy):
- 41,5 tys. zł w jednym miesiącu — najwyższa kwota ponad limit ustalona przez NIK: ta sama osoba pobrała dodatek kilkukrotnie w różnych podmiotach.
- ok. 38 tys. zł miesięcznie — lekarz pracujący jednocześnie w trzech placówkach i pobierający pełny dodatek w każdej z nich.
- ok. 110 tys. zł za jeden miesiąc — wicedyrektor szpitala uniwersyteckiego, wg dokumentacji przygotowanej do wypłat, którą widzieli dziennikarze (relacja prasowa, nie kwota z audytu NIK).
- 15 tys. zł za 30 minut pracy w kontakcie z pacjentem w skali miesiąca (NIK — 18 osób); w innym ujęciu NIK naliczyła kilkanaście osób z niemal 8 tys. zł za 30 minut na oddziale.
- 8–10 tys. zł za pojedynczy dyżur na oddziale/w szpitalu covidowym — szczyt stawek rynkowych (np. przy Stadionie Narodowym). To najwyższe potwierdzone kwoty za dyżur; rekordowe „miesięczne" sumy powyżej brały się z kumulacji wielu dyżurów i etatów, nie z jednej wypłaty.
Uczciwie o skali: to są skrajne przypadki, nie mediana. Większość personelu dostawała dodatek w normalnych widełkach za realną, ciężką pracę. Rekordy pokazują nie „chciwość lekarzy", lecz dziurę w konstrukcji i nadzorze — system, który wypłacał pełną stawkę za 30 minut i nie sumował wypłat z kilku miejsc.
Jest w tym jednak drugie dno, o którym warto powiedzieć wprost. W czasie pandemii te liczby szokowały i uchodziły za absurd — dziś, kilka lat później, przestają dziwić. Stawki, które wtedy budziły oburzenie, stały się w części rynku zwykłą ceną: kontrakt B2B w deficytowej specjalności sięga dziś 300 zł za godzinę, więc jeden dobowy dyżur to 5–7 tys. zł — blisko „szalonych" pandemicznych 8–10 tys. A rekordowe rozliczenia miesięczne z pandemii dziś przebijają kontrakty rozliczane zupełnie poza stanem wyjątkowym. To, co było jednorazowym ekscesem kryzysu, dla wielu lekarzy stało się punktem wyjścia do negocjacji, nie sufitem.
I to jest właśnie sedno: pandemia nie tyle stworzyła te kwoty, ile znormalizowała ich skalę — a ponieważ nikt ich nie sumuje ani nie publikuje, nie widać, gdzie kończy się rynkowa stawka, a zaczyna eksces. Dzisiejsze stawki i rekordy pokazujemy w danych o stawkach i rekordach rozliczeń.
Rekord audytowy (41,5 tys. ponad limit, 15 tys. za 30 min) — NIK. Rekordy z dokumentacji płacowej (38 tys. w trzech placówkach, 110 tys. wicedyrektor, ~8 tys. za 30 min) — ustalenia dziennikarskie WP. Stawka 8–10 tys. zł za dyżur — rp.pl.
Tu wchodzi rdzeń tej strony. Dodatek był doliczany do wynagrodzenia konkretnego lekarza czy pielęgniarki — osoby z numerem PWZ. Gdyby państwo sumowało wypłaty per osoba, przypadek „41,5 tys. zł jednej osobie ponad limit" zapaliłby się natychmiast. Nie zapalił, bo nikt tych strumieni nie łączył. To nie brak danych — to brak jawnego rozliczenia, ten sam, który opisujemy przy kontraktach.
Zasady dodatku (50–80% → 100% od 1.11.2020, limit 15 tys.; 5 tys. dla niemedycznych) — NFZ, NFZ. Brak kontroli, przekroczenia (41,5 tys.), 15 tys. za 30 min, do 31 osób na łóżko, 17/23 — NIK, rp.pl, Polityka Zdrowotna.
4. Rekordowe dyżury — rynek, który oszalał#
Dodatek to jedno; drugie to stawki za samą pracę na oddziałach i w szpitalach covidowych. Gdy brakowało chętnych, ceny dyżurów poszybowały. Za jeden dyżur można było dostać 8–10 tys. zł — m.in. w szpitalu tymczasowym przy Stadionie Narodowym w Warszawie, który ściągał lekarzy z całej Polski. Cytowany przez „Rzeczpospolitą" ekspert podsumował to bez ogródek: „to było już kompletne szaleństwo", mówiąc o milionowych rocznych rozliczeniach najbardziej zdeterminowanych dyżurantów.
Uczciwie: 8–10 tys. zł za dyżur to liczba potwierdzona, ale „milionowe kontrakty" w skali roku to relacja i opinia eksperta, a nie zaudytowana kwota z rejestru NFZ. Trzymamy się tego rozróżnienia. Skala pojedynczego dyżuru pokazuje jednak mechanizm: w kryzysie nieograniczony kontrakt pozwala rozliczyć dowolnie dużo — a płatnik i tak nie publikuje sumy. Zob. rekordy rozliczeń i mechanizm dyżurów i gotowości.
Stawka 8–10 tys. zł za dyżur, Stadion Narodowy, „kompletne szaleństwo" — rp.pl. Opinię eksperta o „milionowych kontraktach" podajemy jako relację, nie zaudytowaną liczbę.
Że pandemiczne rozliczenia realnie sięgały milionów, nie trzeba jednak opierać wyłącznie na opinii — pokazuje to przypadek udokumentowany danymi NFZ, choć z innego mechanizmu niż dyżur: rozliczenia od usługi. Pewien lekarz prowadzący masowy punkt szczepień rozliczył w 2021 r. ponad 4,3 mln zł, a przez dwa lata pandemii — blisko 6 mln zł. W samym 2021 r. wykazał ponad 56 tys. szczepień (średnio ponad 150 dziennie), pracując — jak sam podał — ponad 300 godzin miesięcznie, łącząc punkt szczepień z dyżurami w pogotowiu. Przy stawce NFZ rzędu ~61 zł za szczepienie w punkcie te liczby po prostu się sumują.
Uczciwie — i to jest tu najważniejsze: ten lekarz nie zrobił nic nielegalnego. Przeszedł pozytywnie kontrole NFZ i urzędu skarbowego, odprowadził podatki, faktycznie odpracował te godziny („niczego nie ukradłem, ciężko pracowałem"). Właśnie dlatego przypadek broni tezy tej strony mocniej niż jakiekolwiek nadużycie: system pozwolił legalnie rozliczyć ~4,3 mln zł publicznych pieniędzy jednej osobie — bo płacił od usługi bez żadnego limitu — a tę sumę zobaczyliśmy dopiero, gdy ktoś zestawił dane. To nie zarzut wobec człowieka (dlatego nie podajemy nazwiska). To dowód, że bez jawnego, sumowanego rejestru nie widać ani skali, ani granicy między ciężką pracą a ekscesem.
Rozliczenie ponad 4,3 mln zł (2021), blisko 6 mln zł za dwa lata, ponad 56 tys. szczepień, >300 h/mies., pozytywne kontrole NFZ i US („niczego nie ukradłem") — WP, Biznes Info. Stawka NFZ za szczepienie w punkcie (~61 zł) — GoWork. Zgodnie z zasadą strony nie podajemy nazwiska — opisujemy mechanizm.
5. Szpitale tymczasowe — puste łóżka za setki milionów#
Osobny rozdział to infrastruktura kryzysowa. Na utworzenie, funkcjonowanie i likwidację wszystkich 33 szpitali tymczasowych wydano 941,6 mln zł (NIK zaokrągla też do „950 mln"). Z tego 14 „zbędnych" dużych placówek w obiektach wielofunkcyjnych pochłonęło ponad 612,6 mln zł — dwie trzecie całości.
Sztandarowy przykład to Szpital Narodowy na Stadionie Narodowym w Warszawie. Sama adaptacja hali kosztowała ~29 mln zł, a utrzymanie przez pół roku (XI 2020 – IV 2021) — ok. 107 mln zł, czyli rzędu 21,5 mln zł miesięcznie (m.in. czynsz, ochrona, obsługa techniczna). Placówka przyjęła przez ten czas 1 843 pacjentów, a ponad 11 mln zł kosztował okres, gdy szpital stał już pusty, a umowy dalej biegły.
Mniejsze placówki wypadły jeszcze gorzej w przeliczeniu na pacjenta: hala Netto Arena w Szczecinie kosztowała 29 mln zł i nie przyjęła ani jednego pacjenta; szpital na Targach Kielce — ponad 20 mln zł na 300 łóżek — przyjął w sumie 29 pacjentów.
Najmocniejsza liczba dotyczy jednak proporcji w całym systemie. Koszt utrzymywania samej gotowości covidowej we wszystkich przystosowanych szpitalach (marzec 2020 – kwiecień 2022) wyniósł ok. 7 mld zł — podczas gdy na faktyczne leczenie zakażonych w tym samym okresie wydano niecałe 5 mld zł. Więcej kosztowała gotowość niż realna terapia.
Niuans, który media często gubią: te ~7 mld zł to koszt gotowości całego przystosowanego zaplecza, a nie „7 mld zł wyrzucone na puste łóżka". Utrzymywanie rezerwy w pandemii samo w sobie ma sens — pytanie NIK brzmi, czy skala i sposób wydawania były racjonalne i rozliczone. Nie były.
Szpitale tymczasowe (941,6 mln zł; 14 zbędnych = 612,6 mln; Szczecin 29 mln/0 pacjentów; Kielce 20 mln/29 pacjentów; gotowość ~7 mld vs leczenie <5 mld) — NIK, TVN24. Szpital Narodowy (adaptacja ~29 mln; utrzymanie ~107 mln za XI 2020–IV 2021, ~21,5 mln/mies.; 1 843 pacjentów; >11 mln za okres pustostanu) — Menedżer Zdrowia, money.pl.
6. Maseczki, dezynfekcja, respiratory — sprzęt kupowany w pośpiechu#
Ostatni strumień to środki ochrony i sprzęt, kupowane wiosną 2020 r. w panice i bez normalnych procedur. NIK opisała ten obszar jako pole „dowolności i braku przejrzystości", z sygnałami ryzyka mechanizmów korupcyjnych. Zakupy maseczek prowadziła nie tyle sama ochrona zdrowia, ile KPRM przez spółki Skarbu Państwa (m.in. Agencja Rozwoju Przemysłu, KGHM, Lotos) — a Ministerstwo Zdrowia, które najlepiej wiedziało, czego potrzeba, w ogóle nie uczestniczyło w procesie.
Skutek jakościowy był opłakany. Centralny Instytut Ochrony Pracy zbadał partie sprzętu i zakwestionował:
- 9,4 mln z 22,6 mln maseczek medycznych (41,7%) — nie spełniały norm;
- 132,7 tys. z 154,3 tys. przyłbic (86%);
- 299 tys. z 641,8 tys. kombinezonów (46,6%).
Z powodu wątpliwości co do jakości KPRM nie zapłaciła jednemu z dostawców (Lotos) 48% faktur — 27,8 mln zł. Osobno wybuchła „afera maseczkowa": Ministerstwo Zdrowia kupiło 120 tys. maseczek za ok. 5 mln zł (ok. 45 zł za sztukę, wielokrotność ówczesnej ceny rynkowej) od instruktora narciarstwa znajomego ówczesnego ministra; maski były bez wymaganych atestów.
Ważne rozróżnienie: sąd w 2024 r. uznał, że instruktor nie oszukał Ministerstwa Zdrowia — zarzut karny wobec osoby upadł. Nas interesuje co innego i niepodważone: gospodarność — czyli fakt, że państwo zapłaciło wielokrotność ceny za sprzęt bez atestów. To opisujemy; winy karnej nikomu nie przypisujemy.
Podobny wzór widać przy płynie do dezynfekcji rąk kupowanym przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych (RARS). Dwie umowy z 2021 r. (po ~1,2 mln zł) dały łącznie ok. 2,5 mln litrów płynu — ale 53% produkcji nigdy nie trafiło do odbiorców. 668 tys. litrów przeterminowanego płynu zutylizowano za 2,5 mln zł — choć sam zniszczony płyn był wart 646 tys. zł: zniszczenie kosztowało czterokrotnie więcej niż towar. Łącznie na zagospodarowanie skażonego alkoholu RARS wydała w latach 2021–2024 8,2 mln zł.
To samo RARS kupiło rękawiczki nitrylowe za 217,3 mln zł i zawyżone racje żywnościowe — a NIK naliczyła w Agencji ponad 70 mln zł niegospodarności, przy umowach zawieranych mimo negatywnych opinii CBA.
Maseczki/SOI (KPRM przez spółki SP; CIOP: 9,4/22,6 mln maseczek = 41,7%, przyłbice 86%, kombinezony 46,6%; Lotos 27,8 mln niezapłacone) — NIK. Afera maseczkowa (120 tys. maseczek, ~5 mln zł, ~45 zł/szt; wyrok 2024 — brak oszustwa) — Polityka Zdrowotna. Płyn do dezynfekcji, rękawiczki, racje, niegospodarność RARS >70 mln, opinie CBA — NIK.
Respiratory od handlarza bronią — 154 mln zł zaliczki bez zabezpieczenia#
Osobną, najgłośniejszą historią tego okresu jest zakup respiratorów. W kwietniu 2020 r. Ministerstwo Zdrowia zawarło umowę na dostawę 1 241 respiratorów za ok. 200 mln zł z firmą E&K — spółką prowadzoną przez handlarza bronią, bez doświadczenia w sprzęcie medycznym. Resort wypłacił z góry zaliczkę ok. 154 mln zł, bez standardowego zabezpieczenia (gwarancji zwrotu). Wg późniejszych wyjaśnień wybór dostawcy oparto na informacjach przekazanych przez służby specjalne.
Efekt: firma dostarczyła ok. 200 z 1 241 respiratorów (ok. 16% zamówienia) — część używanych lub niespełniających norm — a reszta nigdy nie dotarła. Odzyskanie pieniędzy okazało się długie i częściowe: sąd odblokował 24,6 mln zł, ministerstwo odzyskało też ponad 14 mln euro z zaliczki, ale — jak wyliczyła NIK — ok. 40 mln zł (niezwrócona zaliczka, kary umowne i odsetki) plus ok. 13 mln zł nieuregulowanego VAT pozostało nieodzyskane.
NIK skierowała w tej sprawie zawiadomienia do prokuratury dotyczące „uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez wysokich urzędników państwowych", wymieniając m.in. ówczesnego wiceministra zdrowia odpowiedzialnego za zakup. Wcześniejsze postępowania wobec kierownictwa resortu w tej sprawie zostały umorzone — opisujemy więc mechanizm i liczby z audytu, nie prawomocny wyrok.
To jest podręcznikowy przykład tego, o czym mówi cała ta strona: ponad 150 mln zł publicznych pieniędzy wypłacono z góry firmie bez branżowego doświadczenia, bez zabezpieczenia i bez realnej kontroli, na podstawie niejawnej rekomendacji. Wszystkie inne przypadki tu opisane — zawiadomienia i ustalenia kontroli na etapie postępowań, nie prawomocne wyroki. Pandemiczny pośpiech część zakupów tłumaczy; nie tłumaczy braku rozliczenia i jawności po fakcie.
Afera respiratorowa (E&K; umowa 200 mln zł, zaliczka 154 mln bez zabezpieczenia; wybór na podstawie informacji służb; 200 z 1 241 szt.; odzysk 24,6 mln zł + >14 mln €; nieodzyskane ~40 mln zł + ~13 mln zł VAT; zawiadomienia do prokuratury dot. wiceministra) — money.pl, Polsat News. Wcześniejsze zakupy wadliwych respiratorów (>82 mln zł, 9 zawiadomień) — Rynek Zdrowia. Sprawy w toku — opisujemy zarzut i liczby, nie wyrok.
Czego nie twierdzimy#
Granice trzeba postawić wprost, żeby nie przekłamać obrazu:
- To nie jest tekst o szczepionkach ani o medycynie pandemii. Nie oceniamy decyzji klinicznych, sensowności obostrzeń ani skuteczności terapii — tylko przepływ i rozliczenie pieniądza publicznego.
- Dodatek covidowy był słuszny. Personel pracował w skrajnym ryzyku i dopłata mu się należała. Problemem nie jest samo istnienie dodatku, lecz zerowa kontrola nad tym, komu i za co go wypłacano.
- Gotowość kryzysowa ma sens. Utrzymywanie rezerwy łóżek w pandemii to nie marnotrawstwo z definicji — zarzut NIK dotyczy skali, chaosu i braku rozliczenia, nie samej idei.
- Sprawy karne są w toku. Zawiadomienia do prokuratury (m.in. o respiratory) opisujemy jako zarzut i udokumentowane ustalenie kontroli — nie jako prawomocnie osądzony fakt.
Dlaczego to nasza sprawa#
Bo pandemia jest ekstremalnym przypadkiem mechanizmu, który opisujemy na całej stronie. Państwo wypłaciło miliardy powiązane z konkretnymi lekarzami i pielęgniarkami — osobami z numerem PWZ — ale nie zsumowało tych wypłat per osoba i nie rozliczyło ich publicznie. Dlatego 41,5 tys. zł jednej osobie, 15 tys. za pół godziny czy 31 dodatków na jedno łóżko wyszły na jaw dopiero po latach, w raporcie NIK — a nie od razu, w jawnym systemie.
To nie był problem braku pieniędzy — to był problem braku jawności. W pandemii dosypano do zdrowia rekordowe miliardy, a mimo to NIK musiała stwierdzić, że znaczną ich część wydano chaotycznie i bez kontroli. Gdyby wypłaty ze środków publicznych były sumowane po numerze PWZ i jawne, nadużycia byłyby widoczne natychmiast, a uczciwy lekarz i pielęgniarka — chronieni przed podejrzeniem. Nieprzejrzystość nie chroni medyka. Chroni tego, kto ma coś do ukrycia.
Postulat jawnego rejestru rozliczeń ze środków publicznych powiązanego z numerem PWZ — zob. Postulat. Pokrewne: jeden lekarz, wiele strumieni, rekordy rozliczeń i budżet NFZ.