Pytania i zarzuty

Najczęstsze zarzuty — i nasze odpowiedzi

Gramy w otwarte karty. Oto kontrargumenty, które najczęściej padają wobec tej inicjatywy — i co na nie odpowiadamy.

„Lekarze ciężko pracują i latami się kształcą — należą im się duże zarobki.”

Zgadzamy się. Kształcenie trwa latami, odpowiedzialność jest ogromna, a większość lekarzy jest przepracowana i niedopłacana. Nie kwestionujemy godziwych wynagrodzeń. Kwestionujemy dwie rzeczy: brak jawności publicznych pieniędzy oraz skrajne rozliczenia (ponad 100 000 zł/mc, kumulowane z wielu kontraktów) — w czasie gdy pacjenci czekają miesiącami. To krytyka mechanizmu, nie zawodu.

„To populizm i zazdrość o cudze pensje.”

Nie chodzi o wysokość zarobków, lecz o jawność pieniędzy publicznych — tak jak jawne są wynagrodzenia w administracji. I o konflikt: kolejki dla pacjentów obok kumulacji kontraktów ze środków NFZ. Postulujemy przejrzystość, nie odbieranie komukolwiek pieniędzy.

„Lekarze emigrują — trzeba dobrze płacić, żeby zostali.”

Po części to prawda i jest to argument za poprawą warunków pracy. Ale jawność wynagrodzeń ich nie obniża — tylko ujawnia, dokąd trafiają publiczne pieniądze. Można jednocześnie zatrzymywać lekarzy w kraju i wiedzieć, ile system im płaci.

„Sami piszecie, że lekarzy jest za mało — więc o co chodzi?”

Tak — Polska ma ok. 3,4–3,9 lekarza na 1000 mieszkańców, poniżej średniej UE. Dlatego krytykujemy reglamentację dostępu do zawodu, która ogranicza konkurencję. Niedobór lekarzy i wysokie zarobki nie są sprzeczne — przeciwnie, mała podaż podbija stawki.

„Jawność zarobków narusza prywatność i RODO.”

Postulujemy jawność wynagrodzeń ze środków publicznych, powiązaną z numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ) — publicznym identyfikatorem zawodowym — a nie z numerem PESEL ani danymi prywatnymi. To jawność wydatków publicznych, nie życia osobistego. Wzorzec: jawne płace w administracji, a w części krajów (nordyckich) także szersza jawność dochodów.

„Praca na kilku kontraktach jest legalna — co w tym złego?”

Legalność to nie to samo co jawność. Problem nie w tym, że ktoś dużo pracuje, lecz w tym, że nikt nie widzi łącznych rozliczeń jednego lekarza ze środków publicznych — ani ich wpływu na dostępność dla pacjentów. Rejestr po numerze PWZ to naprawił.